Kim jesteśmy

Czyli nasza historia

Historia rodowa spisana przez Wiktora Wierzbickiego

Wiktor Wierzbicki urodzony 5 stycznia 1942 roku syn Wiktora

Luty 2002 roku 

Zaczynając porządkować wiadomości dotyczące mojej rodziny, zastanowiłem się co ja tak naprawdę o moich przodkach wiem i okazało się, że niewiele. Trzeba będzie wielu starań i poszukiwań aby dojść „głębiej”, poszukać kto z „rodzinki” pamięta więcej, ma jakieś dokumenty do zarejestrowania w naszej historii. No to rodzinko do roboty! A ja zaczynam.

Spróbuję na początek spisać to co wiem i pamiętam z różnych, niestety dość luźnych i okazyjnych opowieści. Bazą niech będzie skonstruowane przeze mnie schematyczne „drzewo genealogiczne rodu Wierzbickich Herbu Jastrzębiec”.

Budowę oparłem na oryginalnym dokumencie który otrzymałem od mojego ojca Wiktora (syna Jana) około 30 lat temu, z zaznaczeniem „drzewo zachować”. Zachowałem, ale zawsze odkładałem na później spisanie tego co wiedział mój ojciec o historii rodu. Wiedział na pewno wiele, wszak urodził się i wychował tam „skąd nasz ród” to znaczy w dawnych Polskich Inflantach.

I stąd najdalsze rodzinne opowieści mówiące o tym, że to król Stefan Batory nadał szlachectwo memu prapradziadowi jakoby za zasługi wojenne i prawdopodobnie w tych Inflantach „osadził”. Czy tak było na pewno, nie wiadomo, ale na pewno od 1806 roku – cytuję:  

„Roku 1806 miesiąca Lutego 29 Dnia Takową Genealogiczną Linią Domu Urodzonych Wierzbickich Herbu Jastrzębiec na…te.. nastałego Dekretu Juditialiter konnotujemy

Gubernat Marszałek Kawaler Jan Ciechanowski
Wincenty Ryto Deputat Wilegli
Adam Szaniawski Deputat Rzeżyski
Ignacy Żebrowski Deputat Dűneburski
Bernard Łascis Deputat Polski
Sekretarz Franciszek Szyszko”

czyli wiadomo , że ród jest i herb i drzewo, bo jest to zapisane i podpisane.

Pierwszym nad herbem jest nasz prapradziadek Jakub Wierzbicki. Nic o nim dokładnie nie wiemy, poza tym, że w pamięci moich przodków wszyscy się z niego wywodzimy. Przyjmując za prawdę opowieści rodzinne wypadało by, że żył on na przełomie XVI i XVII wieku.

Jego syn Jan miał dwóch męskich potomków, Stanisława i Bazylego. Gałąź z potomkami Bazylego jest dosyć rozłożysta, ale zapisy na tej linii kończą się z chwilą spisania linii genealogicznej w 1806 roku. Natomiast potomkowie Stanisława, poprzez trzy następne pokolenia, to znaczy do jego prawnuka Franciszka, tworzą inną gałąź z której ja się wywodzę.

I przy Franciszku jest pierwszy dodatkowy zapis, ołówkiem, z datą urodzenia i śmierci (1769 – 1843). Wypadało by, że to on lub ktoś z jago kuzynów polecił narysowanie genealogicznej linii i potwierdzenie szlacheckiego pochodzenia. Dalej. też ołówkiem są dopisane i rozrysowane dalsze „gałązki” naszego rodu. Mój ojciec twierdził, że jego dziad Józef zrobił razem ze swoim synem Janem te dopiski, a Jan sam dopisał imiona swego syna i wnuka, czyli mnie (na potrzeby tej strony została zmodyfikowana wersja oryginalnego drzewa i została rozszerzona o nowe pokolenia, których pierwotna wersja nie mogła zawierać – z uwagi na czas swojego powstania).

Umawiałem się z ojcem, że kiedyś usiądziemy spokojnie i dopiszemy wszystkie znane daty do imion i osobno historię życia niektórych członków rodu, ale nie było nam to dane. Mój ojciec zmarł w 1987 roku, nie spisaliśmy nic, bo ciągle się zdawało, że przyjdzie na to czas. Nie przyszedł.

Dlatego piszę to co wiem i proszę wszystkich, do których trafi ten opis, aby mając jakieś wiadomości mogące uprawdopodobnić, sprostować lub coś dodać w tym temacie napisali na podany adres, nie czekając aż przyjdzie czas, tylko od razu. Na pewno dla obcych osób opisy te wydawać się mogą nudnawe, ale moim celem jest spisać wszystko co dotyczyć będzie rodu, a właściwie rodziny. I to nie tylko części męskiej. Rodzina chyba czytać będzie z zainteresowaniem, bo to każdego z nas w jakiś sposób dotyczy.

Pisząc dalej, Franciszek był synem Marcina a wnukiem Teofila i miał synów Karola i Kazimierza. Ten z kolei miał syna Felicjana, przy którym jest kilka dopisków. Jednym z synów Felicjana jest Szymon, mój prapradziad, przy którym jest dopisana po rosyjsku data urodzenia – 19 października 1813, a przy Felicjanie jeszcze trzy odnośniki z dopisanymi tą samą ręką imionami jeszcze trzech jego synów – prawdopodobnie Ignacego i Stanisława oraz data 16 stycznia 1826 i jeszcze jedno nieczytelne imię (tych moich przodków nie uwzględniłem w graficznej prezentacji historii naszej rodziny, z uwagi na zbyt skąpe informacje na ich temat). Prawdopodobnie ktoś przypomniał sobie o potomkach Felicjana i dopisał co wiedział.

Dalej za Szymonem jest już mój pradziad Józef (w oryginale zapisano Josef – Alek.) z datą urodzenia 27 października 1840 r. To on na najstarszym zdjęciu rodzinnym po lewej stronie herbu. Niestety mam tylko reprodukcję. Z prawej moja prababka Emilia. Warto zwrócić uwagę, że herb na zdjęciu jest inny (choć symbole identyczne) niż na oryginale „drzewa”. Widocznie w rodzinie mocno funkcjonowało przywiązanie do tradycji rodzinnych i pochodzenia.

Wnioskując po imionach moich przodków i wiadomości rodzinnych stanowiliśmy silną enklawę polskości, pomimo przejęcia Inflant polskich i Dyneburga już w czasie pierwszego rozbioru Polski, w którym i w okolicach którego mieszkaliśmy. Zresztą w tych okolicach żyło wiele polskich rodzin, co uwidoczni się jeszcze dosyć mocno przy opisie innych historii rodzinnych.

Patrząc dalej na zdjęcie rodzinne i na schemat „drzewa” widać, że Józef miał sześciu synów. Życie Jana, mojego dziadka, urodzonego 18 kwietnia 1888 roku oraz losy mojego ojca i częściowo moje są opisane w krótkiej historii Wiktora Wierzbickiego – starszego. Będę opisywał losy niektórych członków rodziny na osobnych stronach. Odsyłacze będą zaznaczone. Dalej o zdjęciu:

Bronisław (pierwszy na zdjęciu z lewej) był księdzem. Na zdjęciu w lewym górnym rogu widać kościół w Wyszkach, po prawej w Dyneburgu, a w środku po lewej stary kościół w Wyszkach, już nieistniejący, zburzony. Prawdopodobnie we wszystkich księdzem był i działał Bronisław.

Obok Bronisława jest Anna, córka Józefa, syn Cezary, który był aptekarzem w Dyneburgu, a potem miał swoją aptekę w pobliżu. Następna w tym rzędzie jest córka Józefa Wirginia, która wyszła za mąż za Łabuńskiego. Wyjechała przed wojną wraz z synami do Polski. W Bydgoszczy mieszka wnuczka Wirginii, Barbara, która jest adwokatem. Muszę odnowić kontakty, ostatnio widziałem się z kuzynką ponad 40 lat temu. Wtedy dopiszę historię tej gałązki.

W trzecim rzędzie od góry od lewej strony Feliks, obok Konrad, w środku Jan (mój dziadek), obok Tamara (babcia) i Wiktor (ojciec). Jan był prawnikiem, sędzią, potem adwokatem, działaczem polonijnym, posłem na Sejm łotewski z ramienia mniejszości polskiej i v-ce ministrem spraw wewnętrznych.

W rzędzie dolnym od lewej Michał. Był nauczycielem gimnazjalnym w Dyneburgu, z żoną Eleonorą mieli troje dzieci, Eugenię, Eleonorę i Michała. Wyjechali pod koniec wojny do Niemiec a potem do Stanów. Wiem, że Michał Feliks, syn Michała, ma jedną córkę Suzi, i wiem, że w jakiś sposób też muszę tą gałązką poruszyć.
Pozostały do rozgryzienia jeszcze zdjęcia dolne i środkowe z prawej strony. Ale gdyby nie to, było by nudno.

No to do dzieła.

Jakub Wierzbicki, nasz praprzodek urodził się prawdopodobnie pomiędzy 1550 a 1590 r. Rozpiętość 40 lat w tak odległym okresie ustaliłem, wydaje mi się w miarę dokładnie, opierając się na ilości pokoleń naszego rodu licząc wstecz od najdalszej znanej daty urodzenia jednego z jego potomków.
Ale biorąc pod uwagę rodzinne opowieści, że szlachectwo nadał mu król Stefan Batory, który panował w latach 1574 – 1585 i zakładając, że mogło to się stać z okazji ważnego wydarzenia, przyjmuję tą datę na 1582 rok. Jakub miałby wtedy np.22 lata, a co się wtedy działo opiszę, dodając do faktów historycznych takie które są prawdopodobne.”
W 1560 roku urodził się zdrowy chłopiec któremu rodzice dali na imię Jakub. Rodzice byli pewnie przeciętnymi mieszkańcami, poddanymi króla Zygmunta II Augusta.
Ale czasy były nieprzeciętne. Zygmunt II, od 1529 roku wielki książę litewski a od 1548 król Polski, zacieśnił unię polsko-litewską. Państwo, którym rządził było wielkie i mocne. Na wschodzie od jego państwa rządził car moskiewski Iwan Groźny. Na północnym wschodzie istniało słabe państwo Inflanckie składające się z ziem Zakonu Kawalerów Mieczowych i ziem biskupów. Mistrz Zakonu, Gothard Kettler, w obawie przed zajęciem tych ziem przez Iwana Groźnego oddał się pod opiekę królowi Polskiemu i w czasie jak Jakub miał 2 latka uroczyście podpisał akt poddaństwa.
W części zachodniej ziem Zakonu utworzono lenne księstwo Kurlandii i Semigalii którym rządził Kettler, a w Latgalii i Widzeme utworzono Księstwo Zadźwińskie które weszło bezpośrednio w skład państwa Zygmunta Augusta.
Prawdopodobnie w tych terenach żyli rodzice małego Jakuba. Wychowywał się on i dojrzewał w czasie wojny o Inflanty. Dwa lata przed jego urodzeniem czyli w 1558 roku car Iwan zaatakował Inflanty i aż do 1582 roku toczyła się tam wojna, aż została wygrana przez nowego króla Polski Stefana Batorego.
Młodzieniec Jakub miał wtedy 22 lata i pewnie dobrze się zasłużył w tej wojnie, a jego ojciec (nie znamy imienia, ale może Jan), pewnie też, skoro w uznaniu ich ród otrzymał tytuł szlachcica i herb Jastrzębiec. I tak w wielkim skrócie zaczęła się nasza pisana historia.
O Janie, synu Jakuba będzie druga opowieść.

Jakub Wierzbicki, nasz praprzodek urodził się prawdopodobnie pomiędzy 1550 a 1590 r. Rozpiętość 40 lat w tak odległym okresie ustaliłem, wydaje mi się w miarę dokładnie, opierając się na ilości pokoleń naszego rodu licząc wstecz od najdalszej znanej daty urodzenia jednego z jego potomków.
Ale biorąc pod uwagę rodzinne opowieści, że szlachectwo nadał mu król Stefan Batory, który panował w latach 1574 – 1585 i zakładając, że mogło to się stać z okazji ważnego wydarzenia, przyjmuję tą datę na 1582 rok. Jakub miałby wtedy np.22 lata, a co się wtedy działo opiszę, dodając do faktów historycznych takie które są prawdopodobne.”
W 1560 roku urodził się zdrowy chłopiec któremu rodzice dali na imię Jakub. Rodzice byli pewnie przeciętnymi mieszkańcami, poddanymi króla Zygmunta II Augusta.
Ale czasy były nieprzeciętne. Zygmunt II, od 1529 roku wielki książę litewski a od 1548 król Polski, zacieśnił unię polsko-litewską. Państwo, którym rządził było wielkie i mocne. Na wschodzie od jego państwa rządził car moskiewski Iwan Groźny. Na północnym wschodzie istniało słabe państwo Inflanckie składające się z ziem Zakonu Kawalerów Mieczowych i ziem biskupów. Mistrz Zakonu, Gothard Kettler, w obawie przed zajęciem tych ziem przez Iwana Groźnego oddał się pod opiekę królowi Polskiemu i w czasie jak Jakub miał 2 latka uroczyście podpisał akt poddaństwa.
W części zachodniej ziem Zakonu utworzono lenne księstwo Kurlandii i Semigalii którym rządził Kettler, a w Latgalii i Widzeme utworzono Księstwo Zadźwińskie które weszło bezpośrednio w skład państwa Zygmunta Augusta.
Prawdopodobnie w tych terenach żyli rodzice małego Jakuba. Wychowywał się on i dojrzewał w czasie wojny o Inflanty. Dwa lata przed jego urodzeniem czyli w 1558 roku car Iwan zaatakował Inflanty i aż do 1582 roku toczyła się tam wojna, aż została wygrana przez nowego króla Polski Stefana Batorego.
Młodzieniec Jakub miał wtedy 22 lata i pewnie dobrze się zasłużył w tej wojnie, a jego ojciec (nie znamy imienia, ale może Jan), pewnie też, skoro w uznaniu ich ród otrzymał tytuł szlachcica i herb Jastrzębiec. I tak w wielkim skrócie zaczęła się nasza pisana historia.
O Janie, synu Jakuba będzie druga opowieść.

Jakub Wierzbicki, nasz praprzodek urodził się prawdopodobnie pomiędzy 1550 a 1590 r. Rozpiętość 40 lat w tak odległym okresie ustaliłem, wydaje mi się w miarę dokładnie, opierając się na ilości pokoleń naszego rodu licząc wstecz od najdalszej znanej daty urodzenia jednego z jego potomków.
Ale biorąc pod uwagę rodzinne opowieści, że szlachectwo nadał mu król Stefan Batory, który panował w latach 1574 – 1585 i zakładając, że mogło to się stać z okazji ważnego wydarzenia, przyjmuję tą datę na 1582 rok. Jakub miałby wtedy np.22 lata, a co się wtedy działo opiszę, dodając do faktów historycznych takie które są prawdopodobne.”
W 1560 roku urodził się zdrowy chłopiec któremu rodzice dali na imię Jakub. Rodzice byli pewnie przeciętnymi mieszkańcami, poddanymi króla Zygmunta II Augusta.
Ale czasy były nieprzeciętne. Zygmunt II, od 1529 roku wielki książę litewski a od 1548 król Polski, zacieśnił unię polsko-litewską. Państwo, którym rządził było wielkie i mocne. Na wschodzie od jego państwa rządził car moskiewski Iwan Groźny. Na północnym wschodzie istniało słabe państwo Inflanckie składające się z ziem Zakonu Kawalerów Mieczowych i ziem biskupów. Mistrz Zakonu, Gothard Kettler, w obawie przed zajęciem tych ziem przez Iwana Groźnego oddał się pod opiekę królowi Polskiemu i w czasie jak Jakub miał 2 latka uroczyście podpisał akt poddaństwa.
W części zachodniej ziem Zakonu utworzono lenne księstwo Kurlandii i Semigalii którym rządził Kettler, a w Latgalii i Widzeme utworzono Księstwo Zadźwińskie które weszło bezpośrednio w skład państwa Zygmunta Augusta.
Prawdopodobnie w tych terenach żyli rodzice małego Jakuba. Wychowywał się on i dojrzewał w czasie wojny o Inflanty. Dwa lata przed jego urodzeniem czyli w 1558 roku car Iwan zaatakował Inflanty i aż do 1582 roku toczyła się tam wojna, aż została wygrana przez nowego króla Polski Stefana Batorego.
Młodzieniec Jakub miał wtedy 22 lata i pewnie dobrze się zasłużył w tej wojnie, a jego ojciec (nie znamy imienia, ale może Jan), pewnie też, skoro w uznaniu ich ród otrzymał tytuł szlachcica i herb Jastrzębiec. I tak w wielkim skrócie zaczęła się nasza pisana historia.
O Janie, synu Jakuba będzie druga opowieść.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Grudzień 2009 roku

„No to do dzieła”. Tak skończyłem w lutym 2002 roku opisywanie, znanej mi historii mojego rodu. Zdawało się, że skontaktuję się z żyjącymi, znanymi lub poznanymi przez Internet, Wierzbickimi herbu Jastrzębiec. Dowiem się więcej o przodkach i dalszych krewnych mojego pradziadka Jana, prababci Emilii. Napiszę o wszystkim i umieszczę w Internecie. Okazało się to znacznie bardziej skomplikowane i zaskakujące, niż myślałem., Ale za to jakie ciekawe.

Minęło 8 lat. Jest grudzień 2009 roku, muszę wreszcie napisać o wszystkim, co w temacie „Wierzbickich” się dowiedziałem.

Podczas poszukiwań rodzinnych spotykałem się z pytaniem o nazwisko rodowe mojej prababki Emilii, żony Józefa Wierzbickiego, bo podobno jej panieńskie nazwisko to … Wierzbicka. Odpowiadałem, że nie wiem, ale wątpię, żeby tak było. Jednak okazało się to prawdą. Polskie Inflanty, do I rozbioru polski, były w terenach Rzeczpospolitej. Żyło tam wiele polskich rodów, a Wierzbiccy herbu Jastrzębiec, również. Z jednego z tych rodów pochodził mój pradziad Józef, syn Szymona, a z innego Emilia córka Michała. Sięgając głębiej w historię obu rodów nie udało mi się znaleźć innych związków pokrewieństwa. Pewnie coś w tym jest, bo poznałem z potomków rodu Emilii, takich samych pasjonatów genealogii jakim ja jestem.

W historii mojej babki (ze strony ojca), Tamary, jest również powiązanie z nazwiskiem Meduniecki, występującym w gałęzi rodu Emilii. Fakt ten opiszę osobno.

Nawiązałem kontakt z innymi osobami których przodkowie mieli na nazwisko Wierzbicki, przywołującymi wydarzenia z historii rodzinnych zgadzające się z historią mojej rodziny. Dzięki temu mam dalekich krewnych w Islandii (Rejkiawik) i w Rosji (Krasnodar). Nie umiem (na razie) określić dokładnie wspólnego przodka, ale na pewno jest, choć dosyć głęboko w historii.

Skontaktowało się ze mną (przez internet) jeszcze wiele innych osób związanych z naszym nazwiskiem. niestety nie byli związana z moim rodem, lub nie udało się tych związków znaleźć. Podziękowałem im za zainteresowanie, trochę się dowiedziałem o dawnych losach „innych” Wierzbickich.

Bardzo mnie to ucieszyło i dodało energii do dalszych działań. Dzięki temu też zdecydowałem się (po raz pierwszy od wyjazdu z Łotwy w 1943 roku, gdy miałem niecałe 2 lata) na odwiedziny rodzinnych stron.

Było to wielkie przeżycie. Odwiedziłem znane mi z opowieści miejsca, groby przodków, dom w którym się urodziłem. Niestety nikt z moich przodków, ani krewnych nie żyje w tych stronach, choć spotkałem ludzi, którzy znali ich lub posiadali wiadomości o nich. Łotewskie wyjazdy, łącznie ze zdjęciami opiszę osobno.

Odwiedziłem w tym roku także rodzinę w Stanach Zjednoczonych. Najbliższą mi z Wierzbickich. Michał, brat mojego dziadka, wyjechał z rodziną z Łotwy w tym samym czasie co my. Po różnych przeżyciach zamieszkali na początku lat 50-tych w Nowym Jorku. Córki Michała, Eugenia (Żenia), Eleonora (Nona) oraz syn (również) Michał i ich rodziny, przyjęli nas (byłem z wnuczką Olą) bardzo serdecznie. Ciocia Nona, która była głównym inspiratorem naszego pobytu, zorganizowała spotkania w celu poznania wszystkich krewnych, przy ich zaangażowaniu zobaczenia najciekawszych miejsc, nie tylko w NY i rodzinnego spędzenia czasu. Jesteśmy jej i całej rodzinie niezmiernie wdzięczni. Rozwikłaliśmy także niezrozumiałe dla mnie historie rodowe.

O wszystkich przeżyciach i wrażeniach z wyjazdu za ocean napiszę osobno.
Aby uporządkować wszystkie podstawowe informacje o rodzinie posługuję się programem Drzewo Genealogiczne. Dane z tego programu są dostępne dla członków rodziny pod adresem http://wierzbiccy.naszagenealogia.pl/ po wpisaniu hasła, które podam bezpośrednio zainteresowanemu, w tej i innych sprawach proszę o kontakt: wierzbiccy@wierzbiccy.org.pl.

Bardzo proszę wszystkich zainteresowanych o aktywność i informowanie o konieczności wniesienia niezbędnych poprawek.

Opracuję również niedługo indeks osób i miejscowości znajdujących się w moich zbiorach.

Styczeń 2020 roku

Minęło 10 lat i znowu muszę się wytłumaczyć z uśpienia w temacie „strony wierzbickich”. Różne sprawy rodzinne nie pozwoliły mi skupić się na dziejach przeszłych, bo ważniejsze były sprawy bieżące. To, że zostałem emerytem, wcale nie dało więcej wolnego czasu. Moja siostra Elżbieta, która również interesowała się naszą genealogią utrzymywała kontakty z rodziną ze strony naszej matki. Ale niestety, poważna choroba spowodowała, że zmarła. Może uda mi się odtworzyć jej rodzinne kontakty.

Rodzinnie też przeżyliśmy ciężkie chwile, bo moja żona Anna, po długiej chorobie, wydającej się niegroźnie, zmarła w sierpniu 2018 roku. Wszystko się zmieniło.

Ale życie toczy się dalej. Doszedłem już do siebie i przy pomocy mojej córki, zięcia i wnuczki postanowiliśmy wspólnie działać w temacie „Rodu Wierzbickich”.

Our Mission

Click edit button to change this text. Lorem ipsum dolor sit amet, adipiscing elit.

Click edit button to change this text. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Extraordinary Experiences

Click edit button to change this text. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit.

Click edit button to change this text. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Our Core Values

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
  • Locavit liberioris possedit
  • Diremit mundi mare undae
  • Spectent tonitrua mutastis